Greenwashing a ESG: pułapki w obszarze zrównoważonego rozwoju i UE

8 stycznia 2026
greenwashing and ESG
Spis treści

Światowa infrastruktura cyfrowa opiera się na centrach danych. Te gigantyczne obiekty przetwarzają każdy mail, film i kliknięcie w sieci. Jednak ta wygoda ma ukrytą cenę. Centra danych zużywają obecnie ponad 1,1 procenta energii na świecie. Jednocześnie wielkie firmy technologiczne ogłaszają ambitne cele ESG i neutralność węglową. Ale czy te obietnice są rzeczywiste, czy tylko pięknym opakowaniem na niezbędną rzeczywistość?

Odpowiedź jest złożona. Branża rzeczywiście czyni postępy w efektywności energetycznej w odpowiedzi na rosnące zainteresowanie i cyfryzację. Całkowite zużycie energii wzrosło z 178,5 terawatogodzin w 2019 roku do 310,6 terawatogodzin w 2024 roku. Równocześnie intensywność emisji spadła z 366,9 megaton dwutlenku węgla na gigawatogodzinę w 2019 roku do 312,7 megaton w 2024 roku. To oznacza, że średnio centra danych emitują mniej z każdej jednostki energii. Jednak liczby są mylące. W rzeczywistości branża stoi w obliczu głębokich wyzwań związanych z przejrzystością i odpowiedzialnością. Historia emisji danych pokazuje rozpiętość między tym, co przedsiębiorcy deklarują, a tym, co rzeczywiście emitują.

Prawda o liczbach, czyli wielkość greenwashingu w branży

Analiza przeprowadzona przez „The Guardian” ujawniła szokującą rzeczywistość. Google, Microsoft, Meta i Apple mogą wprowadzać do atmosfery nawet siedmiokrotnie więcej gazów cieplarnianych niż oficjalnie się przyznają. Zakres tej praktyki, zwanej greenwashingiem, to aż 662 procent. Między 2020 a 2022 rokiem rzeczywiste emisje centrów danych należących do tych firm znacznie przewyższały opublikowane liczby. Meta deklarowała emisje z centrów danych na poziomie 273 megaton dwutlenku węgla w 2022 roku. Gdy zastosuje się metodologię opartą na lokalizacji rzeczywistego źródła energii, liczba ta skoczyła do 3,8 miliona megaton. Microsoft raportował 280 tysięcy megaton, ale rzeczywista liczba wyniosła 6,1 miliona megaton. Różnica ta pochodzi z wyboru sposobu liczenia emisji.

Przedsiębiorstwa posługują się tzw. emisjami opartymi na rynku. Ta metoda pozwala im korzystać z certyfikatów odnawialnych energii, czyli rzeczy zwanej REC. Certyfikat REC to potwierdzenie, że gdzieś na świecie wytworzona została ekologiczna energia ze źródeł odnawialnych. Jednak ta energia nie musi zasilać konkretnego centrum danych danej firmy. Zamiast tego certyfikat może pochodzić z farmy słonecznej tysiące kilometrów dalej. Metoda oparta na lokalizacji pokazuje prawdziwą zawartość węglową energii, którą centrum konsumuje w danym miejscu. To właśnie pokazuje, że zjawisko greenwashingu jest systemowym problemem, a nie incydentem.

Złudzenie certyfikatów odnawialnych. Dlaczego REC nie są rozwiązaniem?

Systemy certyfikacji dotyczące energii odnawialnej mają dobrze brzmiące nazwy. Renewable Energy Certificates, czyli REC, powinny oznaczać przejście na czystą energię. W rzeczywistości większość dostępnych na rynku certyfikatów to tzw. unbundled REC, czyli certyfikaty oddzielone od rzeczywistego źródła energii. Uniwersytet Uptime Institute opisuje to zjawisko jako „prosty i tani sposób na greenwashing energii”. Certyfikaty te są praktycznie bezwartościowe z perspektywy rzeczywistego wpływu na zmianę mieszanki energetycznej. Brak połączenia między użytkowaniem energii a źródłem tej energii oznacza, że centrum danych mogące się pochwalić zakupem REC nadal pobiera węglową energię z sieci.

Jeśli centrum danych jest zasilane z sieci zasilanej konwencjonalnie, to pochłania węglową energię. Certyfikat REC nie zmienia tego faktu. Certyfikat po prostu pozwala firmie powiedzieć, że „gdzieś na świecie” została wytworzona przyjazna ochronie środowiska energia odnawialna. To jak kupić bilet lotniczy dla kogoś innego w celu skompensowania własnych emisji z podróży samolotem. Certyfikat jest jednak często kupowany od firmy sprzedającej je za ułamek ceny, co sugeruje jego niską wartość rzeczywistą. Badania pokazują, że energooszczędne centra danych wciąż korzystają z REC jako głównego narzędzia redukcji emisji. Equinix włączył do swojego raportu ESG wykres, na którym 45 procent energii pochodziło z REC zamiast z rzeczywistych umów zakupu energii odnawialnej.

Co rzeczywiście zmienia sytuację

Kilka firm zaczyna odchodzić od tego modelu oświadczenia. Google całkowicie wycofał się z używania REC i zmierza ku transformacji do energii odnawialnej 24 na 7 w 2030 roku. Microsoft również planuje porzucić niedokładne certyfikaty do 2030 roku. Te zobowiązania wymagają wdrożenia innego podejścia zwanego 24/7 Power Purchase Agreements, czyli umowami na dostawę energii dopasowaną do czasu użytkowania. W takim modelu centrum danych nie kupuje ogólników energii, ale konkretną moc w konkretnym momencie z konkretnego źródła.

Problem polega na tym, że 20-megawatowa farma słoneczna nie może zasilać 20-megawatowego centrum danych przez cały czas. Słońce wschodzi i zachodzi. Energia jest generowana nieregularnie, a centrum danych pracuje bez przerwy. Dlatego rozwiązanie wymaga magazynowania energii i lokalnego dopasowania. Microsoft eksperymentuje z takimi modelami w Holandii. Pierwsza faza wymaga jednak znaczących inwestycji w infrastrukturę magazynowania energii. Dodatkową przywarą jest geograficzne rozproszenie produkcji energii odnawialnej. Największe farmy słoneczne i wiatrowe znajdują się w miejscach oddalonych od centrów danych.

Woda to niewidzialna przyczyna problemów ESG

Dyskusja o centrach danych często skupia się na energii, ale woda jest równie ważnym elementem problemu ESG. Niektóre średniej wielkości centra danych konsumują około 1,14 miliona litrów wody dziennie. To tyle, ile zużywa tysiąc gospodarstw domowych. Woda służy do chłodzenia serwerów, utrzymując ich bezpieczną temperaturę operacyjną. Bez chłodzenia serwery się przegrzewają i ulegają awarii, powodując problemy z dostępem do produktów i usług w sieci. Przeciętnie centra danych w 2023 roku pracowały ze wskaźnikiem WUE na poziomie 0,30 litra na kilowatogodzinę. To oznaczało 39-procentową poprawę od 2021 roku, kiedy wskaźnik wynosił 0,49 litra. Microsoft poprawił efektywność wody o 80 procent względem pierwszej generacji swoich centrów danych.

Jednak nowe rozwiązania rzeczywiście zmieniają grę. Microsoft w sierpniu 2024 roku uruchomił nowe centrum danych, które nie zużywa żadnej wody do chłodzenia. Zamiast tego zastosował chłodzenie na poziomie chipów z precyzyjnym sterowaniem temperaturą. Jedno takie centrum danych unika zużycia 125 milionów litrów wody rocznie. To podejście pokazuje, że problemy ESG mogą być rozwiązane poprzez innowacje. Ale wymaga to inwestycji i zmian projektowych.

Regulacje jako narzędzie zmian

Sektor centrów danych zmienia się pod presją regulacji. Unia Europejska wprowadziła obowiązkowe raportowanie ESG dla operatorów centrów danych. Od września 2024 roku każde centrum z mocą poboru powyżej 500 kilowatów musi raportować do centralnej bazy danych Unii. Raporty obejmują całkowite zużycie energii, zużycie wody, wykorzystanie energii odnawialnej i wyjście ciepła odpadowego. Raportowanie odbywa się corocznie. Pierwszy raport zgodnie z unijną dyrektywą miał zostać złożony w maju 2024 roku, ale termin przesunięto na wrzesień 2024 roku ze względu na trudności branżowe.

Jednak pierwszy rok raportowania ujawnił problemy z dokładnością danych. Branża nie miała wystarczająco dużo czasu na przygotowanie systemów, które mogłyby wygenerować wymagane informacje. Mimo to regulacja jest przełomem. Po raz pierwszy centra danych nie mogą po prostu ogłaszać, że są zielone. Muszą dowieść swojej ekologii poprzez weryfikowalne metryki. Dane trafiają do bazy, z której mogą korzystać rządy i komisje. To stwarza rzeczywistą odpowiedzialność. Inne regiony obserwują model europejski. Japonia pracuje nad standardem ujawniania zrównoważonego rozwoju. Stany Zjednoczone wymagają raportów ESG dla większych przedsiębiorstw. Ten trend pokazuje, że przejrzystość ESG staje się normą, a nie wyjątkiem.

Metryki, które rzeczywiście mają znaczenie

Branża centrów danych dysponuje metryką efektywności energetycznej zwaną PUE, czyli wskaźnikiem wydajności energetycznej. Metryka ta dzieli całą energię zużywaną przez centrum danych przez energię pobieraną przez sprzęt IT. Im bliżej wartości 1,0 tym lepiej. Idealne centrum pobierało by 1,0 jednostki energii dla 1,0 jednostki pracy IT. W rzeczywistości najlepsze centra danych osiągają PUE poniżej 1,1. Przeciętne centrum na świecie ma PUE na poziomie 1,56. To oznacza, że 56 procent energii znika na chłodzenie, oświetlenie i dystrybucję.

PUE to jednak metryka ograniczona. Centrum danych może być energoefektywne wewnętrznie, ale wciąż zasilane węglową energią z sieci. W takim przypadku niska wartość PUE nie zmienia faktu, że centrum emituje duże ilości gazów cieplarnianych. Dlatego branża zaczyna stosować bardziej zaawansowane metryki. Wskaźnik WUE mierzy efektywność zużycia wody. Wskaźniki oparte na lokalizacji pokazują rzeczywiste emisje na podstawie źródła energii lokalnej. Kombinacja tych metryk daje znacznie dokładniejszy obraz rzeczywistego wpływu ESG.

Rzeczywistość AI. Grzyb, który zmienia wszystko?

Sztuczna inteligencja zmienia oblicze problemu. Generacyjna AI wymaga 10 razy więcej energii niż standardowe wyszukiwanie Google. Każda odpowiedź z ChatGPT zużywa ogromne ilości mocy obliczeniowej. Duży bank inwestycyjny Goldman Sachs przewiduje ten scenariusz i raportuje, że zapotrzebowanie na energię ze strony AI będzie rosnąć eksponencjalnie. Bank Morgan Stanley prognozuje, że emisje z centrów danych mogą dodać 2,5 miliarda megaton dwutlenku węgla równoważnika do 2030 roku. To więcej niż cała emisja średniego kraju. AI wymaga nie tylko więcej mocy, ale także pracy w trybie natychmiastowym. Centrum danych AI nie może sobie pozwolić na przestoje w oczekiwaniu na wschód słońca na farmie słonecznej.

Problem ten pokazuje, że zwykłe przepisanie na energię odnawialną nie wystarczy. Branża musi rozwinąć nowe źródła energii o wysokim natężeniu i niskich emisjach. Firmy technologiczne zaczynają zwracać się w kierunku energetyki jądrowej i biomasy. Microsoft podpisał umowy na energię z reaktorów jądrowych. Google również szuka czystych źródeł bazowych. To pokazuje, że sektor rozumie skalę wyzwania i podejmuje poważne działania. Ale to także oznacza, że greenwashing oparty na samych certyfikatach odnawialnych nie ma przyszłości.

Fakty przeważają nad obietnicami

ESG w firmach centrów danych to nie tylko narracja. To rzeczywisty problem wymagający rzeczywistych rozwiązań. Branża rzeczywiście redukuje emisje na jednostkę energii. Jednak całkowite zużycie rośnie. Firmy technologiczne rzeczywiście inwestują w energię odnawialną. Jednak wiele z tych inwestycji jest zabezpieczonych certyfikatami, których faktyczny wpływ jest znikomy. Certyfikaty oddzielone od rzeczywistych źródeł energii to greenwashing. Ale są też rzeczywiste rozwiązania. Umowy na dostawę czystej energii 24/7 to zmiana. Innowacyjne chłodzenie bez wody to faktyczny postęp. Obowiązkowe raportowanie ESG w Unii Europejskiej to narzędzie zmian.

Odpowiedź na pytanie „fakty czy greenwashing” brzmi: oba jednocześnie. Sektor zmienia się widocznie. Ale dzieje się to wolniej niż sugerują jego publiczne oświadczenia. Inwestor, pracownik czy klient powinni krytycznie oceniać roszczenia ESG. Szukać powinni weryfikowalnych metryk, nie pięknie brzmiących certyfikatów. Wymagać powinni transparentności o lokalizacji energii, a nie ogólnych deklaracji. Kara dla przedsiębiorstw, które kłamią, rośnie. Regulacje zmuszą do zmian. Konkurencja między firmami o dostęp do czystej energii będzie napędzać innowacje. ESG w centrach danych to przyszłość. Ale przyszłość ta będzie zbudowana na faktach, a nie na greenwashingu.

Udostępnij ten artykuł

Kontakt

Czekamy na Twoją wiadomość

Head Office Poland

ul. Wiślana 8
00-317 Warszawa

+48 22 292 14 57

office@prime-east.com

Office Katowice

ul. Bażantów 35-37/9,
40-668 Katowice

+48 601 631 001

office@prime-east.com

Office Berlin

Kurfürstendamm 11,
10719 Berlin

+49 163 20 911 02

office@prime-east.com

Office Frankfurt

Taunusanlage 8,
60329 Frankfurt am Main

+49 163 2091102

office-de@prime-east.com